Do domu wróciłam przed 23, zmęczona od wszystkiego położyłam się na swoim wygodnym łóżku, jedynie o czym teraz marze to sen. Nawet nie mam siły żeby wstać, wykąpać się i przebrać się w piżame. Oczy same mi się zamykają, jak je otwieram od razu zapadają, dlatego poszłam spać. Zapominając o wszystkim , liczy sie teraz ja i mój sen.
❇❇❇❇❇❇
Obudziłam się przez znienawidzony budzik,nie mam siły żeby wstać. Postanowiłam że dzisiaj nie pójde, chyba nic się nie stanie jak jeden dzień nie pójde do szkoly. Wyłączyłam budzik, i poszłam do krainy Morfeusza. Wyspna , wstałam z łóżka. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał na godzinę 12:03. No trochę pospałam, wzięłam swój telefon ,wybrałam numer Madison i do niej napisałam sms'a
" Sorki że nie napisałam wcześniej , ale zaspałam "
"Nie no spoko, wiesz jak Styes sie zdziwił ze ciebie nie ma w szkole?! ;o "
"Serio? Ciekawe czemu, dobra tam jak nauczyciel?"
" Żałuj Lottie że ciebie nie było!! On jest meeeeeeeega przystojny !! *.* "
"Jak mega? "
"jwaiehwuirnuhuahuieuryeuiynrcuhexquiwoexrhmhurycntyquhruthuieqho *.*********** "
" Matko Mad, uspokój się to tylko nauczyciel i to od matmy! Przesadzasz trochę"
"Nie prawda, sama jutro zobaczysz! "
"Okey, dobra ja kończę , musze zbierać do pracy ;/"
"Miłej pracy :* tez cie kocham, a właśnie zaraz przyjedzie do ciebie niespodzianka ^^"
"Czyli kto? "
" Zobaczysz xox "- Nie za bardzo przejęłam się tym co Madison napisała, że ktoś zaraz przyjedzie do mnie. Telefon położyłam obok poduszki. Podeszłam do szafy , wyjęłam ubrania oraz czysta bieliznę i poszłam do łazienki. Zamknęłam drzwi , załatwiłem dwoje sprawy , wziąłam długa ciepła i odprężającą kąpiel. Ręcznikami wytarłam moje mokre ciało. Założyłam czysta bieliznę i złożyłam przygotowane ubrania. Ogarnęłam łazienkę , kiedy była czysta wyszłam z łazienki. Nie chciało mi się ani wysuszyć ani prostować, dlatego pozwoliłam aby same się wyruszyła, mam trochę czasu wiec powinny się wysuszyć na czas. Poszłam do swojego pokoju, aby się pomalować. Podeszłam do biurka, wzięłam potrzebne kosmetyki, po czym podeszłam do lustra. Po 10 minutach poszłam do kuchni. Jak zawsze bałagan, już się przyzwyczaiłam się do tego, no ale kurwa mógł by mój ojciec wziąć się w garść i przestać pić i rzygać na prawo i lewo. Przewróciłam oczami, miałam już iść do lodówki żeby coś zjeść, ale przerwało mi pukanie. Zaczęłam iść w stronę drzwi, otworzyłam je i zobaczyłam wesołego bruneta.
-Po co tu przyszedłeś?
-Ciebie tez miło widzieć Lottie - brunet dał mi buziaka w policzek po czym wszedł do domu. Jest mi strasznie wstyd ze musi wiedzieć w jakim stanie jest mój dom. Zamknęłam drzwi, po czym zaczęłam iść tam gdzie on szedł.
-Widzę ze nic się tu nie zmieniło. - powiedział rozglądając się.
-Jeśli przyszedłeś aby mówić jak tutaj jest to odpuść sobie i idź sobie okej?
-Czemu ciebie nie było w szkole?
-Nie miałam siły, wczoraj wróciłam przed 23, w pracy był duży ruch i tak jakoś .
-Myślałem, że coś ci się stało.
-Czemu tak myślałeś?
-Tak jakoś, zawsze chodziłaś do szkoły i tak nagle ciebie nie było w środku tygodnia.
-Nie chciało mi się, tyle. Coś jeszcze?
-Tak, zabieram cie na obiad.
-Nie mam pieniędzy.
-Ja zapłacę.
-Nie Harry , wiesz ze nie lubię jak ktoś za mnie płaci.
-To będziesz musiała się jakoś odwdzięczyć .
-Jak? - Harry oblizał swoje usta i śmiesznie poruszał swoje brwi.
-Mieliśmy już tego nie robić.
-Zerwałem z Emily, także znowu możemy to robić słonko.
-Sama nie wiem.
-Co ci szkodzi Lottie?
-No dobra, ale cały weekend pracuje, a w tygodniu kończę po 23, wiec kiedy chcesz to robić?
-Zobaczymy kocie, a teraz chodzić na obiad, jestem pewny że jesteś strasznie głodna.
-I to bardzo.
-To zrób koka i możemy iść.
-Okey - szybko poszłam do pokoju. Rozczesałam swoje kołtuny, zrobiłam koka, który udał mi się dopiero za 3 razem. Wzięłam swój telefon, założyłam byty po czym gotowa poszłam do Harry'ego. Czy ja dobrze zrobiłam godząc się ponownie na układ?
"Nie no spoko, wiesz jak Styes sie zdziwił ze ciebie nie ma w szkole?! ;o "
"Serio? Ciekawe czemu, dobra tam jak nauczyciel?"
" Żałuj Lottie że ciebie nie było!! On jest meeeeeeeega przystojny !! *.* "
"Jak mega? "
"jwaiehwuirnuhuahuieuryeuiynrcuhexquiwoexrhmhurycntyquhruthuieqho *.*********** "
" Matko Mad, uspokój się to tylko nauczyciel i to od matmy! Przesadzasz trochę"
"Nie prawda, sama jutro zobaczysz! "
"Okey, dobra ja kończę , musze zbierać do pracy ;/"
"Miłej pracy :* tez cie kocham, a właśnie zaraz przyjedzie do ciebie niespodzianka ^^"
"Czyli kto? "
" Zobaczysz xox "- Nie za bardzo przejęłam się tym co Madison napisała, że ktoś zaraz przyjedzie do mnie. Telefon położyłam obok poduszki. Podeszłam do szafy , wyjęłam ubrania oraz czysta bieliznę i poszłam do łazienki. Zamknęłam drzwi , załatwiłem dwoje sprawy , wziąłam długa ciepła i odprężającą kąpiel. Ręcznikami wytarłam moje mokre ciało. Założyłam czysta bieliznę i złożyłam przygotowane ubrania. Ogarnęłam łazienkę , kiedy była czysta wyszłam z łazienki. Nie chciało mi się ani wysuszyć ani prostować, dlatego pozwoliłam aby same się wyruszyła, mam trochę czasu wiec powinny się wysuszyć na czas. Poszłam do swojego pokoju, aby się pomalować. Podeszłam do biurka, wzięłam potrzebne kosmetyki, po czym podeszłam do lustra. Po 10 minutach poszłam do kuchni. Jak zawsze bałagan, już się przyzwyczaiłam się do tego, no ale kurwa mógł by mój ojciec wziąć się w garść i przestać pić i rzygać na prawo i lewo. Przewróciłam oczami, miałam już iść do lodówki żeby coś zjeść, ale przerwało mi pukanie. Zaczęłam iść w stronę drzwi, otworzyłam je i zobaczyłam wesołego bruneta.
-Po co tu przyszedłeś?
-Ciebie tez miło widzieć Lottie - brunet dał mi buziaka w policzek po czym wszedł do domu. Jest mi strasznie wstyd ze musi wiedzieć w jakim stanie jest mój dom. Zamknęłam drzwi, po czym zaczęłam iść tam gdzie on szedł.
-Widzę ze nic się tu nie zmieniło. - powiedział rozglądając się.
-Jeśli przyszedłeś aby mówić jak tutaj jest to odpuść sobie i idź sobie okej?
-Czemu ciebie nie było w szkole?
-Nie miałam siły, wczoraj wróciłam przed 23, w pracy był duży ruch i tak jakoś .
-Myślałem, że coś ci się stało.
-Czemu tak myślałeś?
-Tak jakoś, zawsze chodziłaś do szkoły i tak nagle ciebie nie było w środku tygodnia.
-Nie chciało mi się, tyle. Coś jeszcze?
-Tak, zabieram cie na obiad.
-Nie mam pieniędzy.
-Ja zapłacę.
-Nie Harry , wiesz ze nie lubię jak ktoś za mnie płaci.
-To będziesz musiała się jakoś odwdzięczyć .
-Jak? - Harry oblizał swoje usta i śmiesznie poruszał swoje brwi.
-Mieliśmy już tego nie robić.
-Zerwałem z Emily, także znowu możemy to robić słonko.
-Sama nie wiem.
-Co ci szkodzi Lottie?
-No dobra, ale cały weekend pracuje, a w tygodniu kończę po 23, wiec kiedy chcesz to robić?
-Zobaczymy kocie, a teraz chodzić na obiad, jestem pewny że jesteś strasznie głodna.
-I to bardzo.
-To zrób koka i możemy iść.
-Okey - szybko poszłam do pokoju. Rozczesałam swoje kołtuny, zrobiłam koka, który udał mi się dopiero za 3 razem. Wzięłam swój telefon, założyłam byty po czym gotowa poszłam do Harry'ego. Czy ja dobrze zrobiłam godząc się ponownie na układ?
OJ LOTTIE A MYŚLAŁAM ŻE JESTES INNA. DOBRA O TO 2 ROZDZIAŁ MAM NADZIEJE ZE WAM SIĘ PODOBNA BO MI NAWET, LICZĘ NA KOMENTARZE
